Oniryczne kłamstwa Kurki wodnej, czyli jak łącząc się z Teatrem, odnajdujemy to, co nas dzieli
"Lepiej jednak skończyć nawet w pięknym szaleństwie niż w szarej, nudnej banalności i marazmie.''' Stanisław Ignacy Witkiewicz "Byłam na Witkacym" - mówię w śmietance towarzyskiej. Wysoki poziom, wszyscy oczytani Pudelkiem i etykietami kosmetyków z Rossmanna. "Też byłam ostatnio w Vitcacym*, po TRIPLE S Balenciaga**" odpowiada koleżanka. Tylko moja wewnętrzna konfuzja dostrzegła spory dysonans, taki trochę Wielki Kanion w małym dworku . Podobnego rozłamu, na szczęście nie dostrzeżemy w inscenizacji witkiewiczowskiej "Kurki wodnej" pod reżyserską batutą Krzysztofa Rekowskiego w Teatrze im. Stefana Jaracza w Olsztynie. Sztuka " Kurka wodna ", która wyszła spod ręki Stanisława Ignacego Witkiewicza w 1921 roku to maestrum czystej formy , tragedia sferyczna w trzech aktach wystawiana w całej Polsce przez absolutnych hersztów polskiej reżyserii teatralnej, m.in. sławetny Teatr Happeningowy z 1967 roku Tadeusza Kantora, wizja Mac...