Franciszek Maśluszczak "Zakręt w myśleniu" - teoria 'lateral thinking'

 "Trzeba kontemplować i dużo myśleć. Kto mało myśli, ten dużo traci."


Leonardo da Vinci


Niniejszy wpis zilustrowany jest obrazem Franciszka Maśluszczaka z 1985 roku, pt. "Zakręt w myśleniu" (olej, płótno).

Wiosną 2025 roku można było zapoznać się z twórczością Pana Maśluszczaka podczas jubileuszowej wystawy "Maluję jak chcę" prezentującej przekrój dzieł z ostatniego ćwierćwiecza artysty (Galeria Sztuki Prom).

Franciszek Maśluszczak urodził się 21 stycznia 1948 r. w Kotlicach (województwo lubelskie). Ukończył Liceum Plastyczne w Zamościu. Podjął studia artystyczne na Wydziale Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, uzyskując dyplom w pracowni grafiki w roku 1974 pod kierunkiem Juliana Pałki. Rok po ukończeniu rozpoczął pracę na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej, gdzie przez lata wykładał w Katedrze Malarstwa i Rysunku.
Jego malarstwo klasyfikuje się w nurt metaforyczny. Często w jego kontekście mówimy o nowej figuracji (należy do grupy artystów współtworzących zjawisko określane jako nowa figuracja lat 70., generacja „Nowego Wyrazu” lub ruch „O poprawę") i elementach ekspresjonizmu metaforycznego. W niektórych dziełach można zauważyć także wpływ klimatu wieków średnich, jak chociażby ujęcia perspektywiczne i kategorie poliptyków. Postaci malowane przez Maśluszczaka mają pewien wspólny, charakterystyczny rys, często określany mianem "jarmarczno-groteskowego". Na ogół są wysmuklone, z hiperbolizacją dysproporcji, tło zazwyczaj odrealnione - bowiem rzeczywistość nie ma być uchwycona 1:1, ma być odzwierciedleniem zapisanego w pamięci kadru, często onirycznie zdeformowanego. Świat jego obrazów to stan zapamiętany, zapisany w głowie artysty, ten który przeszedł przez jego wewnętrzne filtry wrażliwości i empatii, a nie odtwórcza malarska fotografia stanu faktycznego. Sam artysta twierdzi, iż inspiracje spływają do niego z kontemplacji, uważności, obserwacji codziennego życia, zasłyszanych perypetii, opowiedzianych mu historii. Do tego wkomponowuje metafory, symbole i liryczne reinterpretacje zastanego 'realizmu'. Pomiędzy wyeksponowanymi postaciami a tłem zachodzi fluid reakcyjny, dialog realizmu i fantasmagorii, uwikłanie dwóch światów i dwóch perspektyw, skłaniających do głębszych interpretacji i indywidualnego odbioru.

Maśluszczak w swoim malarstwie łączy różne techniki, od akwareli, po tempery akrylowe i olejne. Maluje na płótnie, dykcie, papierze. Jego dzieła charakteryzuje piękna feeria barw, paletę jego odcieni tworzą mocne żółcienie, przechodzące przez intensywne miody po ciepłe brązy, przełamujące się intensywnymi błękitami.
Artysta uczestniczył w kilkudziesięciu wystawach indywidualnych i zbiorowych w kraju oraz za granicą. Jego obrazy olejne, grafiki i rysunki zasilają zbiory muzealne w kraju i kolekcjach prywatnych. Autor bardzo rozpoznawalnych i popularnych ilustracji książek dla dorosłych i dzieci.
Ponadto projektuje okładki, plakaty, jego prace można spotkać w wielu tytułach prasowych.
Artysta podejmował się także projektów architektonicznych. Wykonał polichromię w kapliczce w Borkach koło Wrocławia, a także cykl fresków Drogi Krzyżowej w kościele p.w. Wniebowstąpienia Pańskiego na warszawskim Ursynowie. Członek Rady Artystycznej ZPAP oraz Komisji Architektoniczno-Artystycznej przy Kurii Metropolitalnej Warszawskiej.

Wracając do prezentowanego obrazu Pana Maśluszczaka... 
To dla mnie takie odbicie taflą życia naszych dorosłych oczekiwań wobec skarbów nagromadzonych w dzieciństwie. Tachamy ciężar skumulowanych imponderabiliów, nie potrafiąc zeń korzystać. "Pielęgnuj wewnętrzne dziecko!" nagabują ze wszechstron. Z czym to zjeść? Słyszę i czytam w różnych miejscach, że ludzie tacy są fantastycznie szaleni, niesubordynowani, totalnie out of control. Kojarzy mi się to z bezkarnym lizaniem poręczy w autobusach, pomimo uczulenia na nikiel. Bywali też tacy, którzy załatwiali się podczas wystawnych przyjęć na środku sali bankietowej (tru story!). Na pohybel z reżimem zwieracza!
Często proponują nam dla ogólnego wellnessu i fit-eco-life balance wyspać się jak dziecko. Czyli 3 godzinki, wymiana pieluchy, darcie mordy, raportuj i powtórz? No ewidentny "Zakręt w myśleniu"!
W tym miejscu przedstawię Wam Edwarda Charlesa Francisa Publiusa de Bono z Malty.
Doktor medycyny, filozof, autor metod szkoleniowych implementowanych w korporacjach, kiedyś nominowany do Nobla z Ekonomii. Światowy autorytet wdrażania myślenia twórczego i autor myślenia lateralnego. Lateralne czyli boczne, schodzące z drogi głównego nurtu, sprzeciwiające się skostnieniu nawykowemu i stereotypom. Absolutnym must have w myśleniu lateralnym jest poczucie humoru i poluzowanie (szelek, paska, gumki do włosów). Następnie tworzymy połączenia, których niby nie ma, uruchamiamy wyobraźnię, siły kreacyjne, rezygnujemy z rutyniarstwa, gotowców, etykiet i szuflad, obserwujemy dookolność z uwzględnieniem niuansów, porzucamy normy i zasady, które w istocie rzeczy... nie istnieją.
W ten sposób docieramy do nowych idei, receptur, patentów, perspektyw. Przetransponujemy problem na nowe tory możliwości i podejść. Tworzymy alternatywne modele rozstrzygania. Lepszą rzeczywistość.
To w moim rozumieniu jest wewnętrzne dziecko. Nieuciśnione regułkami, zakazami i gotowymi szablonami. Patrzące, widzące i dostrzegające. Odważne w formułowaniu myśli.
Bądźmy trochę na bakier z tym wszystkim wokół, bo tak naprawdę nie wiemy, jaka jest Prawda.


Takiej wolności myśli i twórczego życia Wam życzę

Popularne posty z tego bloga

Serce czy mózg? Piotr Nowak

TWORZE[M]NIE

O mnie słów kilka