Koncepcja makrokosmosu i mikrokosmosu - 'Mona Lisa' Leonardo da Vinci
„Dążenie do wiedzy to niekończąca się podróż przez kosmos myśli”
Leonardo da Vinci
Teoria makrokosmosu i mikrokosmosu to starożytna koncepcja, obecna zarówno w filozofii jak i w okultyzmie, zakładająca, iż makrokosmos (otaczający nas Wszechświat, tzw. 'duży świat', całość, świat ciał niebieskich) i mikrokosmos (człowiek, tzw. 'mały świat', świat cząstek elementarnych, świat człowieka) są ze sobą ściśle powiązane, wzajemnie się przenikają, oddziałując na siebie. Człowiek zatem jest tu mini odzwierciedleniem Wszechświata, zaś prawa, które rządzą w systemie makrokosmosu mają swoje odpowiedniki w prawidłach mikrokosmosu.
Leonardo da Vinci odwoływał się nierzadko do tej koncepcji, raz ją popierając, innym razem niejako podważając, bowiem jego płynne i nieprzeniknione eksploracje, pozostawiały zawsze szerokie pola manewru i legitymację do kwestionowania wszystkiego, co pozornie ustalone.
W obrazie potocznie znanym jako portret Mona Lisy poprzez zespolenie krajobrazu z postacią Lisy, wyodrębnił analogię pomiędzy makrokosmosem świata a mikrokosmosem ludzkiego ciała. Krajobraz ilustruje pulsujące życiem makrociało, ucieleśnienie świata: rzeki to naczynia krwionośne, drogi to ścięgna i mięśnie, skały do układ kostny. Sama ziemia jest czymś więcej niźli jedynie tłem - stapia się z Giocondą i staje się z nią swoistą jednością.
Pasmo rzeki po prawej stronie bohaterki portretu łączy się z szalem opasającym lewe jej ramię. Warstwy szala z prostych, przechodzą w zawijające się i skręcające, układające się w splocie słonecznym w coś na wzór kłębu nurtu, znanego z licznych szkiców mistrza da Vinci. Z lewej strony wybiega droga niejako wiodąca tuż do serca portretowanej kobiety. Suknia spływa z dekoltu niczym wodospad. Sceneria tła i rozmywająca się w pejzażowym złudzeniu kreacja Mona Lisy tworzą wzajemne przenikanie. To coś więcej niż jedynie zobrazowanie teori mikro- i makrokosmosu. To hołd jedności przyrody i człowieka. Udowodnienie, iż wszystkie dostępne wzorce natury są ze sobą ściśle powiązane i paralelne, zarówno te, które obecne są we Wszechświecie, jak i te odnajdywane w ciele człowieka.
Wiekopomne arcydzieło Leonarda uwidacznia tę unię zarówno w faunie i florze jak i w kontekście (ponad)czasowym. Można rozpatrywać go jako deskrypcję i chronograf ewolucji Ziemi - od prehistorii, gdy kształtowały się sennie zaakcentowane w oddali pasma górskie i towarzyszące im doliny, poprzez akcentowanie zmian wprowadzanych przez egzystencję ingerującego człowieka - mosty i drogi drugiego planu. Teraźniejszością jest postać kobiety.
Z początku zwyczajnej młodej żony florenckiego kupca, handlarza jedwabiem. Na przestrzeni dziejów - ikony, egzemplifikującej wielopryzmat ludzkich emocji, syncytium przyrody z ludzką naturą.
Dwa przenikające się krajobrazy, zewnętrzny i wewnętrzny: dusza natury przenika się z duszą Mona Lisy.
Liczne warstwy olejnego laserunku na topolową deskę stanowią o wielowymiarowości każdego z przytoczonych znaczeń, o wzajemnym przenikaniu struktur przeszłości z teraźniejszością, o braku granic między światami i czasem.
Jesteśmy determinowani przeszłością i historią, ale jednocześnie naszym świadectwem kształtujemy jej obraz, a więc wpływamy bezpośrednio na pejzaż świata zastany teraz i majaczący się w otchłaniach naszej przeszłości. Bo to, co jest naszym tłem, jest nami tu i teraz. Wpływa w przestrzenie naszego bytu i niebytu, kreuje kształt naszej codzienności.
Z pozoru zwyczajny obraz, niezwyczajną techniką uzyskany, jest czymś więcej niż obrazem. Jest kompasem i wskazówką w metafizyce naszej egzystencji. Uśmiech Mona Lisy, przestudiowany dzięki wykonaniu dziesiątek sekcji zwłok, nie jest jedynie emocjonalnym rollercoasterem kiełkującej emancypacji, maestrią zilustrowania mięśnia okrężnego ust. Jest dla nas znakiem. Wskazówką. Przełącznikiem, który winduje do nieba odkryć i wszechświata znaczeń. Podejrzewam, że nikt nigdy nie sczyta z tego nośnika wszystkich zakodowanych danych.
Mnie otwiera on niezmiennie od lat i zawsze odkrywam w nim coś nowego, bardzo transformującego...
Życzę Wam samych najpiękniejszych odkryć.
W mikrokosmosie. Wtedy tryb makro wczyta się sprawniej.
